Widowisko Orzeł i Krzyż w Parku Dzieje filmowane kamerą sferyczną

Przyznam szczerze, no nie spodziewałem się. Widowisko w Praku Dzieje realizowane jest na uboczu miasta. Paręset metrów od miejsca spektaklu zorganizowany jest parking a do samego Parku Dzieje trzeba pofatygować się per pedes. Upał jak cholera, ale nic to. Leze to tego parku. Miejsce jest dość ciekawie zorganizowane, niby prowizorka ale z głową. Trybuny, to nic innego niż przeolbrzymie rusztowanie budowlane. Ja nie wiem, na moje niewprawne oko, zmieści się tysiąc osób. Liczna obsługa, uderza uśmiechem i chęcią pomocy. Wystarczyło że spojrzałem na osobę- organizatora a ta, nie czekając, podchodeszła i udzieliła wszystkich informacji. Liczne wejścia na trybuny, kierowanie ruchu- wszystko to powoduje że czułem, że miejsce jest zarządzane sprawnie i fachowo. Wszam nie ma tu numeracji miejsc. Po zajęciu miejsca w ścisłym centrum, a jakże, zacząłem z niepokojem obserwować co raz to liczniejszych agentów Watykanu- wszelkiej maści i wypukłości księży. No nic. Bilet kupiony a ponoć ksiądz też człowiek. 

Przed samym spektaklem pojawił się ktoś w roli niby konferansjera. Przeprowadzona niby zabawa dała obraz całej widowni. Byli goście z całego kraju, a także paru z Norwegii, Francji i paru innych odległych miejsc. Przyznam, że jak na tak egzotyczne zadupie- byłem pod wrażeniem, że komuś z Francji chciało się tarabanić na ten spektakl. 

Skoro już poruszyłem temat zadupia- muszę przyznać uczciwie, że jako miłośnik przyrody jestem zachwycony okolicą. Czyste lasy, przyjemne ścieżki. Warto przyjechać wcześniej i podreptać po okolicy. 

2018 07 13 event widowisko orzel i krzyz jan matejko stanczyk 360

Stańczyk na dworze królowej Bony po utracie Smoleńska na widowisku Orzeł i Krzyż

Na samym początku spektaklu wyświetlony zostaje obraz Matejki z 1862 roku, z którego Stańczyk złazi na scenę. Błazen jest główną postacią spektaklu i spina wszystkie bardziej lub mniej oczywiste epizody widowiska w całość. Samo widowisko to ciąg wielu odwołań do malarstwa i literatury a także muzyki. Poza Matejką w czasie widowiska znajdują się odwołania do Słowackiego, Mickiewicza, Wyspiańskiego oraz Chopina. Nie doszukałem się tutaj wzmianki o noblistach- a szkoda. Niedostytów jest tu sporo- ale o tym później. 

Do pary dla Błazna, we wszystkich epizodach spektaklu bierze udział dziewczyna, która tłumaczy i objaśnia Stańczykowi koleje losów. W mojej opinii najfajniejsza scena była na samym początku- zabicie Smoka Wawelskiego. Nie nagrałem jej i nie mam zamiaru nagrywać i puszczać w internety tej sceny. Jest zabawna i zachęcam do obejrzenia tej hecy na żywo.

Chrzest Mieszka I na widowisku Orzeł i Krzyż w Parku dzieje nagrany kamerą 360

Pierwszym uwiecznionym na kamerze 360 fragmentem spotkania jest rzekomy chrzest Mieszka. Po tej scenie już widziałem czym krowa mleko pije! Ilość księży na widowni nie była przypadkiem! Wnet po chrzcie nastąpiła scena z ukatrupieniem biskupa Wojciecha. Kolejna scena: zabójstwo biskupa przez Mieszka II- to mnie ucieszyło przez moment, bo mało kto wie o powstaniu przeciw księżom, o tym, że Mieszko II umiał czytać i pisać i właśnie ta umiejętność oraz obserwacje poczynań kleru, skłoniły go do odwrócenia się przeciwko Rzymowi. A nie- tego już na widowisku nie było. 

Widowisko Orzeł i Krzyż tęgo czerpie z bogactwa kulturowego

Na widowisku w Parku Dzieje przyszła kolej i na Wyspiańskiego:

Miałeś, chamie, złoty róg,

miałeś, chamie, czapkę z piór,

czapki wicher niesie,

róg huka po lesie,

ostał ci się ino sznur,

ostał ci się ino sznur

Jeśli chodzi o przedstawienie historii, to właśnie ten fragment uznałem za najbardziej ciekawy. Niby obklejony scenicznymi przyległościami i choć sam cytat ciut wyrwany z kontekstu i osiepany toporem to jest ok. 

Punkt kulminacyjny widowiska Orzeł i Krzyż

Odzyskanie niepodległości uwiecznione kamerą 360

Widowisko od samego początku zachwycało rozmachem i dobrze przemyślaną kompozycją: doborem aktorów ich liczby, animacji video, środków pirotechnicznych, jeźdzców, armat. Sama scena odzyskania niepodległości to prawdziwa kanonada wszystkiego, co w czasie widowiska było dla oka i ucha najbardziej atrakcyjne. Nagrałem ten fragment kamerą 360 i udostępniłem na Youtube. Ze względu na to, że nie miałem możliwości w tłumie ustawić kamery na statywie- obraz jest w ruchu. Nagrany film jest sferyczny, więc czego nie widać- można sobie przesunąć i zmienic kadr. 

 

Scena fajna, reakcja widowni ok. Tylko dlaczego śpiewanie hymny tak ograniczone? Moje liczne subiektywne zastrzeżenia bledną przy tym jednym. Gdzie jest lepsza okazja do odśpiewania, czy odsłuchania CAŁEGO hymnu, jak nie na widowisku o harakterze ewidentnie patriotycznym? KLAPA, ale później było gorzej. 

Po odzyskaniu niepodległości, były sceny z kolejnej wojny a później wystąpienie papieża. Mnie już nerwy pusciły i chciałem aby to wszystko się jak najszybciej skończyło. Ani Rosja, ani Niemcy, ani razem wzięte kraje nie zrobiły Polsce więcej szkód niż Rzym/ Watykan. Ehhh. 

I jeszcze nieco o widowni

Jak kraj długi i szeroki otacza nas swołocz, tępa, niemrawa, która zna 15% Słownika Języka Polskiego i 5% historii tego kraju- ale ma najwięcej do powiedzenia. No i ja znalazłem się w między takimi. Cały spektakl siedziały te kury na grzędzie cicho. Chrzest, rozbiory, Paderewski... cisza. Przyszła scena z II Wojny Światowej, idzie grupa ludzi w błękitnych pasiakach i kur zapiał:

- Oświęcim. 

A reszta kur poszła jak echo. Chwila później mundurowi w rzędzie dostają niby kule w łeb i znów jakaś kura zagdakała

- Katyń

A inne powtórzyły.No dobrze że na scenę nie wjechał Rudy 102. Smutne trochę, że na spektaklu z przodu i z tyłu otaczały mnie grupy niby dojrzałych i kulturalnych ludzi a skrolujących na widowni fejsika i w ogóle oderwani od pługa czy "klanu" ci ludzie. No nie przystoi. Może gdyby bilety były droższe udałoby się odsiać te plewy?

Na scenę wyszło dziecko i recytuje wiersz Bełzy "Katechizm Polskiego Dziecka" fajna scena. Kury milczą. Pewnie się dziwią, że nie idzie jak w Dniu Świra

Widowisko Orzeł i Krzyż- moja ocena

Moja ocena, laika. Żadnego tam człowieka estrady czy innego szpeca. Widzę, słyszę, głową obracam a pod czapą przetwarzam to wszystko. No nie da się jednoznacznie ocenić tego zdarzenia. 

Aspekt artystyczny widowiska Orzeł i Krzyż

Mucha nie siada. Petarda. Warto byłoby dać i dwa razy tyle za bilet. Na scenie przewala się masa ludzi, w tym i dzieci. wszyscy wiedzą co i jak. Stańczyk wymiata, realizuje komiczne, rozluźniające sceny oraz poważne, dramatyczne. Aktorzy biegają, leją się wodą, Mieszko przy chrzcie nawet cały wpadł do stawu- a wiadomo w nocy chłodno. Generalnie chciałoby się wszystkim aktorom zbiorowo i z osobna podziękować i pogratulować ogarniecia tego całego widowiska. Achów i ochów dopełnia sama scena, będąca dość obszernym plenerem, wykorzystywanym na sto procent. Odnoszę wrażenie, że gdyby zabrakło tam metra kwadratowego, widowisko mogłoby się posypać z braku miejsca. Creme de la creme wszystkiego to pokazy pirotechniczne, owietlenie oraz jeźdźcy i zabytkowe samochody. 

Jeźdźcy mają tu u mnie szczególne uznanie, bo widać było, że chabetom nie wsmak było cwałować wprost pod strzelające fajerwerki. Ten czy ów jeździec musiał mocno pracować nad opanowaniem bądź co bądź płochliwych zwierząt. Wszystko na najwyższym poziomie! Polecam. 

Orzeł i Krzyż okiem entuzjasty historii

Należy podkreślić, że nie jestem historykiem. No co najwyżej nieco entuzjastą historii. I mógłbym tu wyliczać przekłamania, nadinterpetacje, pominięcia. Piszę ten tekst spory czas po spektaklu, po to, aby ten akapit wysmarować na chłodno. Nie da się! Ja rozumiem, że hajs rzucili ludzie, którzy mają pewne oczekiwania. Że 2/3 historii to kościół i księża- i aż wstyd. Można by odnieść wrażenie, że tylko dzięki czarnym Polska istnieje a de facto istnieje mimo czarnych. Nijak nie da się wytłumczyć faktu pominięcia Bitwy pod Grunwaldem, Odsieczy Wiedeńskiej, Insurekcji Kościuszkowskiej, odkryć Kopernika czy ustanowienia Konstytucji 3 Maja. 

Na sam koniec wydarzenia, pojawił się znów wodzirej- konferansjer i poinformował o możliwości transportu na parking dla osób mających ograniczenia ruchowe. Bardzo miło i znów + 100 do zajebistości za ogarnięcie niepełnosprawnych tak jak by sie tego oczekiwało w centrum Europy. 

Finalnie zachęcam do obejrzenia widowiska- choć błagam, weźcie sobie jaką ćwiartkę na rozluźnienie, bo odbiór na trzeźwo i całkiem serio choć cieszy oko może poszargać nerwy a szkoda też odpuszczać, bo aspekt estetyczny to najprawdziwsza widowiskowa petarda. 

Chapeu bas!